Rhode wreszcie w Polsce. Jak Hailey Bieber zmienia reguły gry w beauty?
30 września Rhode pojawi się w polskiej Sephorze. To kultowa marka, którą dotąd można było mieć tylko z USA. Co warto wiedzieć przed premierą?
Koniec oczekiwania. Rhode oficjalnie wchodzi do Polski
Od 30 września 2026 roku kosmetyki Rhode, marki założonej przez Hailey Rhode Bieber i należącej do e.l.f. Beauty, pojawią się w Sephorze w Polsce oraz 18 innych europejskich krajach. To wielkie wydarzenie dla polskich fanek beauty, które przez lata musiały zamawiać produkty z USA, płacąc horrendalne cła i czekając na paczkę. Teraz kultowe kosmetyki trafią wreszcie na półki, a ty nie będziesz już obserwować z zazdrością unboxingów na TikToku.
Kosmetyki pojawią się w sieci Sephora, co zapewni im szeroką obecność zarówno w sklepie online, jak i w prestiżowych lokalizacjach stacjonarnych. To oznacza dostęp bez czekania, bez niepewności, czy towar trafi lub czy nie będzie podróbka. Wreszcie poczujesz teksturę, którą będziesz kupować, bezpośrednio w drogerii.
Co to właściwie Rhode i czemu wszyscy ją chcą?
Rhode to nie kolejna celebrytka grająca w beauty. Marka zadebiutowała w czerwcu 2022 roku, stawiając na prostą obietnicę: „one of everything really good", a zaczynała od kilku produktów, m.in. Peptide Lip Treatment, Peptide Glazing Fluid i Barrier Restore Cream. To filozofia minimalizmu, która brzmi jak śpiąca marzenie każdej osoby zmęczonej 10-stopniowymi rutynami pielęgnacyjnymi.
Rhode opiera swój sukces na tzw. „skincare edit", zamiast setek produktów, oferuje starannie wyselekcjonowane portfolio. Nie chodzi o to, że marka ma mało produktów dlatego, że nie potrafi. Chodzi o to, że każdy produkt ma być wart swojej ceny, wart miejsca w tobie łazience i wart twojego czasu.
Bestsellery Rhode, które zmienią twoją rutynę
Na start Rhode trafi do Polski z dwoma głównymi kategoriami: pielęgnacją i hybrid makeup, czyli kosmetykami łączącymi funkcje makijażu i pielęgnacji. Najpopularniejszy produkt marki to Peptide Lip Tint, aksamitny błyszczyk do ust z peptydami 2w1, który regeneruje, nawilża oraz nadaje delikatny kolor.
To nie typowy błyszczyk, który zniknie po dwóch godzinach. Zawiera olej z nasion babassu, naturalne źródło kwasu laurynowego wspierające mikrobiom, masło shea bogate w kwasy tłuszczowe, witaminy E, D, A, które intensywnie nawilżają, oraz witaminę E chroniącą usta przed wolnymi rodnikami. To pielęgnacja i kolor w jednym. Dla każdej, która ma mało czasu rano, ale chce wyglądać promiennie.
Przezroczysty, ale dający się budować kolor wtapia się w usta, nadając im odcień i bogate, błyszczące wykończenie, zaś regenerująca, bezzapachowa formuła pozostawia usta naturalnie pulchne, nawilżone i odżywione od wewnątrz. Czyli to, co każdy obiecuje, ale Rhode faktycznie robi.
Skinimalizm to nie tylko trend, to zmiana mentalności
Początkowo marka koncentrowała się na pielęgnacji skóry, z czasem rozszerzając ofertę o tzw. hybrid makeup, czyli kosmetyki łączące funkcje makijażu i pielęgnacji. To dokładnie to, czego potrzebujemy w 2026 roku, w czasach gdy wszyscy są przepracowani, przesyci i nie mają cierpliwości do 15-etapowych serii.
Produkty Rhode są wegańskie, cruelty-free oraz certyfikowane przez Leaping Bunny i PETA, a marka podaje, że kosmetyki powstają we współpracy z dermatologami i chemikami. To nie jest bohowość. To jest standard, który Rhode postawiła dla siebie na samym początku i utrzymuje konsekwentnie.
Rhode pokazuje, że nie trzeba handlować wartościami, by mieć piękne efekty. Nie trzeba testować zwierząt, żeby wiedzieć, czy produkt działa. Nie trzeba pakować go w plastik na plastiku, żeby wyglądało luksusowo. Minimalistyczne opakowanie, składniki robi robotę, a ty widzisz różnicę w lustrze.
Czeka nas zmiana
Dla polskich konsumentek oznacza to jedno: produkty, które dotąd funkcjonowały jako obiekt pożądania z TikToka i Instagrama, wreszcie trafią na półki i do codziennej rutyny pielęgnacyjnej. Koniec zazdrosnych spojrzeń, koniec wysokiego cła, koniec czekania 3 tygodnie na paczkę z USA.
Rhode zasygnalizuje również zmianę w tym, co polskie drogerie mogą od nas oczekiwać. Nie wszystkie gwiazdy muszą robić cosmetyki. Nie wszystkie kosmetyki muszą mieć 47 produktów w serii. Czasami mniej to więcej, a marka, która rozumie swoją grupę docelową, wygrywa na dłuższą metę. Czekamy na 30 września!
Artykuł powstał z wykorzystaniem narzędzi sztucznej inteligencji i został opublikowany pod nadzorem redakcji, która ponosi za niego odpowiedzialność redakcyjną. Oznaczenie zgodne z art. 50 rozporządzenia (UE) 2024/1689 o sztucznej inteligencji.
Treści w serwisie Urodia mają charakter informacyjny. Nie stanowią porady medycznej ani dermatologicznej. Przy problemach zdrowotnych skóry lub włosów skonsultuj się z lekarzem.
